sobota, 5 stycznia 2013

Surströmming - czyli kiszony śledź

Cześć, pragnę przedstawić wam coś co niektórych zaskoczy, innych zdziwi, a jeszcze innych zachwyci. Podczas gdy my zajadamy się kiszonymi ogórkami i kapustą, nasi bracia znad drugiej strony bałtyku delektują się...kiszonymi śledziami, a raczej sfermentowanymi. Przysmak ten nie jest popularny poza Szwecją, aczkolwiek każdy kto choć raz spróbuje, zapamięta to na dłużej ze względu na swój odór - połączenie zgniłej ryby ze starymi śmieciami.
Źródło: scandinavianland.blogspot.com/2012/07/surstromming-kiszony-sledz.html

Proces produkcji tego przysmaku polega na wyłowieniu śledzia w okresie tarła, usunięciu wnętrzności i wrzuceniu go do beczek z solą. Śledź powoli sobie fermentuje wydając z siebie syczenie i odgłosy znane z produkcji np. piwa. Nie należy przesadzić z długością procesu bo nie będzie się nadawał do spożycia. Tak ukiszonego śledzia przeładowuje się do puszek, które puchną, ze względu na dalszy proces fermentacji zachodzący w puszce. Z tego względu istnieje zakaz wnoszenia tego przysmaku na pokład samolotu. Spadające ciśnienie mogło by spowodować rozsadzenie puszki, a wiecie co by się stało gdyby w samolocie zaczął się rozchodzić tak piękny zapach? Wolę sobie tego jakoś nie wyobrażać.
Smak nie jest wybitny i zależy od długości leżakowania. Pierwszoroczny jest słony, a te leżące już dwa lata maja lekko kwaśny smak. Podaje się zazwyczaj z ziemniakami, chlebem tunnbröd lub hårdbröd (miękkim lub twardym), a nawet wódką...
Ceny zazwyczaj zaczynają się od ok. 16 zł za 250 gram, ale czasami zdarzają się promocje, gdzie można zaopatrzyć się taniej w większą ilość, jeżeli ktoś stanie się fanem tego przysmaku.
Konserwa ta zazwyczaj otwierana jest na zewnątrz lub pod wodą, ponieważ trzeba później długo wietrzyć, również najlepiej robić to w starym ubraniu ponieważ zapach utrzymuje się na odzieży dłużej niż dobre perfumy.
Na koniec filmik z degustacji znaleziony w sieci. Jego reakcja mówi wszytko:)

4 komentarze:

  1. Właśnie dziś ich spróbowałam:-)
    To był mój chrzest bojowy na emigracji w Szwecji.
    Z cebulką i śmietaną całkiem ok!
    Pozdrowienia ze Sztokholmu,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem dziwna bo ja się tym zachwycam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktos jest w stanie zalatwic mi to?? jestem z wrocławia. prosze o kontakt na e-mail krys.nad@o2.pl z gory dziekuje pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale jazda. Szacunek za odwagę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń